Kiełbasa prawna

Drukuj

Nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia, zwłaszcza gdy wzbudza coraz szersze zainteresowanie społeczności międzynarodowej. Mając na uwadze ciężar gatunkowy tego dylematu prawnego chodzi o odpowiedz na dwa kluczowe pytania. Czy Trybunał ma się w zaistniałej sytuacji jedynie biernie przyglądać, co się wokół niego dzieje ? Czy też powinien dać upust temu harcownictwu poprzez jednoznaczny opór i nieposłuszeństwo wobec praktyk nadwyrężania ( resztek ) autorytetu ?

Mapa drogowa

„Im ludzie wiedzą mniej o powstawaniu kiełbas i praw tym lepiej w nocy śpią” ta przypisywana Kanclerzowi II Rzeszy Niemieckiej Otto von Bismarckowi sentencja idelanie pasuje to bieżącej sytuacji w Polsce.  Sekwencja zdarzeń legislacyjnych  jest elementem perfekcyjnie przygotowanego i rozPISanego na szczegółowe etapy przez głównego reżysera planu robót drogowych. Tak naszkicowana, z kartograficzną dokładnością, mapa drogowa wyklucza długotrwałe remonty , które mogłyby zahamować realizacje planu inwestycyjnego, zakładającego zwiększenie tempa i komfortu przejazdu w kierunku „Dobrej Zmiany”.

Zmierzch Trybunału Konstytucyjnego ?

Trzymając się tego porównania Trybunał Konstytucyjny to Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, której sens istnienia  poddaje się właśnie pod wątpliwość.  Demontaż sądownictwa konstytucyjnego  wchodzi obecnie w decydującą fazę społecznego zdyskredytowania rangi i znaczenia.  Niniejsza tematyka była jak dotąd  w dyskusji publicznej nieobecna.  Co wskazywać może, z jednej strony, na  względną stabilizację i normalność tej sfery życia publicznego… Z drugiej zaś potwierdza, że dotychczasowy ład konstytucyjny, a tym samym dbałość o prawa podstawowe nas wszystkich, zostały wystawione na na tyle ciężką próbę, iż zaistniałe okoliczności uzasadniają silne wzburzenie części społeczeństwa.

W perspektywie podpisanej przez Prezydenta Andrzeja Dudę – bez skorzystania z prewencyjnej kontroli konstytucyjności –  nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, która w kilku podstawowych kwestiach ( 2/3 większości składu wymaganej do wydania orzeczenia, pełnego składu w liczbie 13 sędziów, czy konieczności rozpoznawania sprawy według ich wpływu )  budzi uzasadnione wątpliwości co do zgodności z Konstytucją,  nie dziwi reakcja części przedstawicieli środowisk prawniczych w tym m.in. Prezesa TK Prof. Andrzeja Rzeplińskiego, która  sprowadza się do uznania za aktualną podstawę funkcjonowania Trybunału nie ( wątpliwej ) ustawy o TK  (  której nowelizacja weszła w życie i obowiązuje !!! ) a zgodnie z art. 195 ust. 1 Konstytucji USTAWY ZASADNICZEJ, której sędziowie TK w sprawowaniu swojego urzędu wyłącznie podlegają.

Taka interpretacja nie jest wolna od kontrowersji i krytycznych opinii części przedstawicieli nauki prawa. Chodzi zasadniczo o treść art. 197 Konstytucji , który stanowi podstawę do uznania ustawy o TK za właściwe źródło prawa regulujące kwestie organizacji i sposobu postępowania przed Trybunałem. Skoro jednak ( na dzień dzisiejszy ) ustawa nie może zostać poddana ocenie, co do jej zgodności z Konstytucją a weszła ona w życie, to można przyjąć taki tok rozumowania, który w kwestiach najbardziej wątpliwych, stanowi uzasadnienie dla  skorzystania z tego swoiście rozumianego sędziowskiego nieposłuszeństwa wobec  ustawy i powołania się wprost na Konstytucję, która jest aktem prawnym o najwyżej randze w hierarchii źródeł prawa ( art. 87 Konstytucji ). Taki zabieg, jak rozumiem, ma zabezpieczyć TK przed procedowaniem w oparciu o założoną niekonstytucyjność ( domniemanie konstytucyjności nie zostało wszak obalone ) przepisów znowelizowanej ustawy o TK, a docelowo uchronić ma Trybunał przed paraliżem i zakorkowaniem realizacji podstawowej funkcji związanej z kontrolowaniem zgodności przepisów  w tym m.in. ustaw z Konstytucją.

Nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia, zwłaszcza gdy wzbudza coraz szersze zainteresowanie społeczności międzynarodowej. Mając na uwadze ciężar gatunkowy tego dylematu prawnego chodzi o odpowiedz na dwa kluczowe pytania. Czy Trybunał ma się w zaistniałej sytuacji jedynie biernie przyglądać, co się wokół niego dzieje ? Czy też powinien dać upust temu harcownictwu poprzez  jednoznaczny opór i nieposłuszeństwo wobec praktyk nadwyrężania ( resztek ) autorytetu ? Najgorsze jest to , że nie ma z tej sytuacji dobrego dla Trybunału wyjścia. Skorzystanie z opcji dura lex sed lex ( twarde prawo ale prawo ), to w istocie pogodzenie się ze swoją marginalizacją i końcem sprawnego funkcjonowania. Z kolei sięgnięcie po rozwiązanie ius est ars boni et aequi ( prawo jest sztuką tego co dobre i słuszne ) utwierdzi tę cześć opinii publicznej, która jest przekonana o nieomylności swoich twierdzeń o Trybunale, jako o narzędziu wykorzystywanym w grze politycznej w którą od lat jest uwikłany.

W stronę orbanizacji ?

Naśladując  węgierski wzorzec politycznej skuteczności Wiktora Orbana, Jarosław Kaczyński rozpoczął od Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał kontrolując jakość budowanej drogi ze standardami sztuki budownictwa lądowego, może obalając domniemanie konstytucyjności uchwalanych ustaw, sparaliżować  proces budowlany. Postanowiono więc Trybunał sparaliżować. Prezes jak widać czerpie pełnymi garściami z przykładu węgierskiego bratanka. Zapewne na drodze ku ” Dobrej Zmianie ” , czyli uczynieniu z Warszawy Budapesztu, czeka nas w nieodległej przyszłości próba totalnej  wymiany elit na te prawdziwe ( czytaj z pewnością nie związane ze środowiskiem  „Czerskiej” ) , stawiania na  wykonawców marki BMW ( biernych, miernych ale wiernych ) nowego ordnungu. Co do inwigilacji  środowisk liberalnych i lewicowych ( czytaj lewackich ) nie ma wzorem Orbana najmniejszych złudzeń.  Jeżeli dodać do tego  nacjonalistyczną retorykę  w stylu neo-endeckim ubraną w polo-patriotyzm, to mamy obraz tego co przed nami. Docelowo chodzi jednak o oligarchizację i monopolizację  władzy z meta-założeniem zmian ordynacji wyborczej łącznie  gwarantujących  kontynuacje władzy.

Gorzka pigułka 

Ten sposób orbanowskiego działania jest na dłuższą metę nad Wisłą nie do przeklejenia ( kopiuj&wklej  ). Mimo   wszystko mamy silne prywatne media, mocną opozycję i spory kapitał społeczny. Ponad wszystko mamy jednak narodowy genotyp kontestowania porządku i władzy, której brak silnej legitymacji społecznej. Jesteśmy społeczeństwem stanu wyjątkowego i jako tacy mamy tę przewagę nad np.Węgrami, że doświadczenia XIX-XX wieku uczyniły nas mniej posłusznymi.  W ostateczności kiedy granice legislacyjnego niebezpieczeństwa i absurdu przekroczą masę krytyczną, nie ograniczymy się do bycia głośno ( tak jak w przypadku ustawy o prokuraturze, o Policji czy tzw. ustawy medialnej ) , ale w ostateczności sięgniemy po kryterium uliczne…

Nie chcąc wchodzić w rolę kasandry jestem przekonany, że  na szczęście w perspektywie dłuższej niż 4 lata, niewiele z tego scenariusza reżyserowi wyjdzie. Plan Naczelnika Państwa jest nie do pogodzenia z realiami otaczającego nas świata. Trzeba jednak zacisnąć zęby i przełknąć tę gorzką pigułkę. Ona jest pokłosiem „homo sovieticus” , który tkwi jeszcze w części naszej społecznej tkanki, czyniąc umysły ludzkie zniewolonymi. Przykładem ilustrującym jego destruktywny wpływ na ośrodkowy układ nerwowy  jest insynuowanie sędziom TK rzekomego nieróbstwa z uwagi na rozpoznawanie zbyt małej ilości spraw ( 63 merytoryczne wyroki )  w stosunku do pracy na akord w fabryce obuwniczej. To samo tyczy się nauczycieli, którzy nie pracując 40 godzin tygodniowo w ramach 8 godzinnego dnia, nie spędzając go w miejscu pracy, nie mogą być za wiele warci … Czy pozycja i zakres odpowiedzialności sędziego i nauczyciela różni się od jakże cennych i niezbędnych zawodów związanych z ciężką pracą fizyczną ? Tak różnią się i to bardzo… Żeby to zrozumieć czas skończyć z postrzeganiem dóbr niematerialnych ( tj. myśli ) jako gorszej kategorii efektu pracy od krzesła, które wystarczy złożyć według odpowiedniego schematu, ale którego efekt finalny szybko i namacalnie widać. Aby jednak złożyć to krzesło trzeba najpierw wiedzieć jak ma ono wyglądać, jakie parametry musi posiadać dla spełnienia swoich funkcji, aby pogodzić  komfort i estetykę z bezpieczeństwem….

Kończąc Bismarckiem, nie można dopuścić do sytuacji  aby jego opinia o nas ” Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą ”  raz jeszcze się ziściła….

Niegorszego 2016 roku !!!!!

ŁC.

Czytaj również