Imposybilizm prawny kontra efektywne państwo

Drukuj

Naiwni są jak widać Ci, którzy twierdzili, że zmiany, jeżeli w ogóle nastąpią to w ślamazarnym tempie, zasadniczo koncentrując się na konsumpcji fruktów płynących z przejęcia władzy... Projekt budowy IV Rzeczypospolitej uznać, od około miesiąca, należy nie tylko za reaktywowany co zmodyfikowany i udoskonalony. Bezkompromisowość w dążeniu do celu oparta jest na podstawowej politycznej kalkulacji wynikającej z logiki kalendarza kadencji parlamentu. Wszelkie najmniej popularne, wywołujące wzburzenie i niezrozumienie społeczne zmiany dokonuje się w pierwszych 12-24 miesiącach od objęcia władzy. Kalkulacja poczyniona przez Naczelnika Państwa ( tak bez zbędnej złośliwości sytuować należy status Jarosława Kaczyńskiego ) obliczona jest na natychmiastowy i nieuchronny blitzkrieg z eliminacją elementów hamujących możliwość przeprowadzenia realnych z punktu widzenia nowego porządku zmian, a mających swoje zakotwiczenie w konstytucyjnej hierarchii organów ochrony prawnej.

I. Nowa nadzieja

” Koniecznie należy zająć się leczeniem naszych chorób. Trzeba podjąć zdecydowane kroki, dyktowane zagrażającym ojczyźnie niebezpieczeństwem i skończyć z tą komedią…Trzeba ratować ojczyznę metodami prawdziwie rewolucyjnymi. Trzeba odwołać się do siły narodu „. Słowa te wypowiedział nie kto inny jak Maksymilian Robespierre, czołowy przywódca Wielkiej Rewolucji Burżuazyjnej we Francji.  Czy po 222 latach jakie minęły od ich wypowiedzenia przed Konwentem, nie stanowią one deskrypcji istoty sposobu działania zwycięzców wyborów parlamentarnych z dnia 25 października ?

Odnieść można całkiem trafne wrażenie, że kwestionowanie ustaleń okrągłego stołu, decyzji Premiera Tadeusza Mazowieckiego o polityce tzw. ” grubej kreski „, całego ciągu przemian społeczno-gospodarczych z lat 1989-1991  w połączeniu z alienacją środowiska skupionego wokół Porozumienia Centrum, obaleniem rządu Jana Olszewskiego oraz uprzywilejowaniem i wpływem nomenklatury o post-PZPR-owskim rodowodzie na kształt nowej Polski,  stanowi klucz do zrozumienia obecnej sytuacji. W tej kontestacji dorobku III RP, istotny moment zwrotny nastąpił z chwilą rozpadu Akcji Wyborczej Solidarność, kiedy to na  prawicowej części sceny politycznej  wyodrębniły się dwie nowe konserwatywne formacje – liberalna Platforma Obywatelska i narodowe Prawo i Sprawiedliwość. Ewidentną zmiana jakościową w stosunku do wczesnych lat’90, było odejście od elitaryzmu na rzecz poszerzenia spektrum politycznego oddziaływania. Stało się to możliwe dzięki  oparciu się na nierozłącznej triadzie narodowego, ludowego i mocno akcentowanego pro-kościelnego charakteru  partii. Czego dopełnieniem okazało się utrwalenie wizerunku  partii walczącej z wszechobecną korupcja i układami. Bezkompromisowe ściganie wszelkich przejawów przestępczości zwłaszcza na styku polityki z biznesem dodało formacji braci Kaczyńskich image’u partii wyrazistej, reprezentującej tę cześć społeczeństwa, której trudno było zaliczyć się do beneficjentów transformacji. Na pierwsze sukcesy nie trzeba było długo czekać…. Ostateczna kompromitacja, pogrążonych w aferze Rywina rządów koalicji  SLD-PSL i zwycięstwa nad siostrzaną Platformą Obywatelską  w wyborczym parlamentarno-prezydenckim dublecie, utorowały drogę do  budowy państwa autentycznie polskiego.  Pierwsza próba z lat 2005-2007 zakończyła się wizerunkową klęską projektu tzw. IV RP i wydawało się – jeżeli zważyć na cyklicznie następujące po sobie porażki wyborcze z lat 2007-2014 – ostatecznym zepchnięciem w odmęty politycznej historii a już z pewnością naturalną wymianą lidera.  I tak PO 8 latach zajmowania opozycyjnych ław niemożliwe stało się faktem.  Zwycięska, konserwatywno-narodowa formacja rozpoczęła z nienotowanym dotąd impetem, ku zaskoczeniu elit i socjal-liberalnego mainstreamu instalowanie nowego programu Prawa i Sprawiedliwości…

II. Imperium kontratakuje

Konsekwentnie od 26 lat podważając  fundamenty na których posadowiona została III Rzeczpospolita z jej balcerowiczowskim wykluczeniem istotniej części społeczeństwa, systemem preferencji materialno-bytowej dla tzw. post-komuny , nieefektywną Konstytucją uchwaloną w dobie prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego  i zbyt pogłębionym oraz ślepo-wiernopoddańczym stosunkiem do systemu zależności  dyktowanym decyzjami instytucji Unii Europejskiej, z dniem 16 listopada stery nowego rządu powierzono Premier Beacie Szydło , która wraz z Prezydentem Andrzejem Dudą  i zdominowanym przez PIS-owską większość Sejmem i Senatem rozpoczyna prawdopodobnie ostani akord państwa, które znamy.  Totalne zwycięstwo PiS-owskiego imperium pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego nie byłoby możliwe, bez istotnego wkładu tej części elit która opowiadała się za ” laniem ciepłej wody w kranie ” i udawaniem, że dla zachowania społecznego status quo nie ma innej, akceptowalnej przez Polaków alternatywy. Nie wdając się zbytnio w dywagacje nad etiologią klęski obozu liberalnego ( PO ) i parlamentarnej anihilacji formacji  zaliczanych do tzw. nurtu lewicowego ( SLD-TR ), zwrócić jedynie uwagę należy na degenerację tych pierwszych z utratą  instynktu i resztek społecznej empatii u tych drugich – o takich kwestiach jak autentyczność czy  wiarygodność nie wspominając. Wszystko to obliczone na ” Prawdziwych Polaków ” skrzętnie obudowane otoczką patriotyzmu, martyrologii, polityki  historycznej z odpowiednią symboliką i nieodzownym  dodatkiem konfabulacyjnej teorii prawdy daje obecnie PISowi społeczny handicap do wdrażania własnych kierunków planowania i zagospodarowania państwa.  Według jakiego systemu wartości ? Czy według takiego, gdzie sprawiedliwe państwo to takie, które w granicach obowiązującego prawa zawsze wspiera słabszych w starciu z silniejszymi ? Czy według wzorca zgodnie z którym prawo, które nie służy ludziom jest bezprawiem ?

Naiwni są jak widać Ci, którzy twierdzili, że zmiany, jeżeli w ogóle nastąpią to w ślamazarnym tempie, zasadniczo koncentrując się na konsumpcji fruktów płynących z przejęcia władzy… Projekt budowy IV Rzeczypospolitej uznać, od około miesiąca, należy nie tylko za reaktywowany co zmodyfikowany i udoskonalony.  Bezkompromisowość w dążeniu do celu oparta jest na podstaowej politycznej kalkulacji wynikającej z logiki kalendarza kadencji parlamentu. Wszelkie najmniej popularne, wywołujące wzburzenie i niezrozumienie społeczne zmiany dokonuje się w pierwszych 12-24 miesiącach od objęcia władzy. Kalkulacja poczyniona przez naczelnika Państwa (  tak bez zbędnej złośliwości sytuować należy status Jarosława Kaczyńskiego ) obliczona jest na natychmiastowy i nieuchronny blitzkrieg z eliminacją elementów  hamujących możliwość przeprowadzenia realnych z punktu widzenia nowego porządku zmian, a mających swoje zakotwiczenie w konstytucyjnej hierarchii organów ochrony prawnej. A takim bez wątpienia jest, nie bez przyczyny tkwiącej w bezprawnych działań leżących PO stronie partii poprzednio rządzącej , zdezawuowanie w oczach opinii publicznej roli i znaczenia Trybunału Konstytucyjnego. Ten konstytucyjny bufor bezpieczeństwa dla realizacji zasad demokratycznego państwa prawnego i praworządności  został  w nocy z 25/26 listopada odarty z resztek autorytetu , który wcześniej został znacząco nadwyrężony. W ten klimat i sposób działania – jeżeli dodać do tego brak niezwłocznego ogłoszenia wyroku TK z 3 grudnia  – wpisuje się kryzys wokół 3 sędziów Trybunału oraz jakże niebezpieczne postępowanie Prezydenta Dudy, który nie tylko nie wykonuje ciążących na nim obowiązków rangi konstytucyjnej , ale co gorsza kwestionuje swój  status jako strażnika Konstytucji, aktualizując znamiona rażącego naruszenia ustawy zasadniczej, czyli tzw. deliktu konstytucyjnego – co było przedmiotem wytyków ze strony przedstawicieli prawniczej nauki i praktyki. Ponadto,  na celowniku znajdują się takie instytucje jak Najwyższa Izba Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz Narodowy Bank Polski, które mogą również napsuć dużo krwi i nerwów we wdrażaniu nowego ładu i porządku. I nie chodzi tu rzecz jasna o wprowadzenie własnych przedstawicieli  tylko o ograniczenie kompetencji i zasadniczą zmianę podstaw ich funkcjonowania.

Każda prawdziwie przemyślana politycznie strategia musi zakładać – co widać na przykładzie programu 500 plus i reformy edukacji – dbałość o zabezpieczenie swojego rdzennego elektoratu.  Jarosław Kaczyński perfekcyjnie odrobił lekcję bilansowania elementów poszerzania sfery imperium z populistycznymi postulatami quasi poprawy materialno-bytowej tych, którzy faktycznie i niekoniecznie  winni być jej adresatami. Jeżeli dodać do tego kanon lektur, wychowanie patriotyczne, czyli PiSowski Kulturkampf z wszelkiego rodzaju panoszącym się po teatrach i kinach „lewactwem” , to w zasadzie mamy pełen obraz nowej umowy społecznej…  Pomijam znęcanie się nad fiskalnymi niewypałami w postaci tzw. podatku bankowego, czy ” od hipermarketów”, których o ile jeszcze racje wprowadzenia można uzasadnić, to trudno intelektualnie obronić w perspektywie projektów jawnie zezwalających na uderzenie w zwykłych konsumentów i krajowych przedsiębiorców, których trzeba przecież chronić.

III. Powrót Jedi

Czy socjal-liberalna opozycja jest w stanie się odrodzić i pokonać PIS-owskie imperium ? Po stronie nurtu liberalnego prym wiedzie .Nowoczesna, która w przeciwieństwie do zajętej samą sobą Platformy Obywatelskiej, ma jednoznaczny imperatyw wolnościowej  narracji. W rewirach lewicowych próżno szukać silnego rycerza Jedi, który mógłby stoczyć równa walkę z PIS-owskim Lordem Vaderem. Z jednej strony nadzieją jest autentyczna i nieobarczona garbem PRL , nowa lewica spod fioletowego znaku partii RAZEM, która w przeciwieństwie do tzw. kawioru nie bardzo lubi popijać sojową latte. I stąd zapewne zajmuje się pracą u podstaw, pomocą potrzebującym, edukacją, wsparciem ludzi z różnych powodów ekonomicznie wykluczonych. Z drugiej strony, są „sieroty” po Zjednoczonej Lewicy, które nie potrafią się odnaleźć w nowej rzeczywistości a ich przywódczyni Barbara Nowacka nie miała jeszcze szans na jednoznaczną deklarację w kwestii tego jak i gdzie widzi siebie w tej politycznej układance. Ogólnie lewica jest w tradycyjnej dekompozycji. Widać jednak , że jest to cisza przed burzą, która miejmy nadzieję użyźni tę jakże potrzebną społecznie glebę. Nie należy zapominać o środowisku ad hoc zawiązanego Komietetu Obrony Demokracji. Dobrze byłoby jednak aby ten nie zapominał, że demokracja to nie tylko obrona Trybunału Konstytucyjnego, ale także troska o społeczną gospodarkę rynkową oraz całą sferę zabezpieczenia społecznego w tym naruszanego ostatnio nagminnie kodeksu pracy i postępującej prekaryzacji społecznej…

Czy i kiedy nastąpi Przebudzenie Mocy ?

Ł.C.

Czytaj również