Chleba i igrzysk

Drukuj

Szkoda Polski dla 4 lat chleba i igrzysk. Potrzebujemy innowacji i modernizacji. Polski nie stać na takie rządy.

I Polski welfare state ?  

„Dobra zmiana”, bo o niej tu mowa, zastąpiła narracje o potrzebie budowy „IV RP”. Zacznijmy od tego, że  obrazek europejskich miast został skutecznie zaimplementowany na grunt Polski. Mamy swoje  wymarzone centra handlowe, autostrady, nowoczesne osiedla i budynki, a nawet superszybkie Pendolino. Jednym słowem, w warstwie wizerunkowej, niewiele ( o ile nic ) nas już nie różni od przeciętnych europejczyków. Ubieramy się kolorowo, jeździmy za granicę, zwracamy uwagę na to co i gdzie jemy, dbamy o zdrowie etc. Czy wszyscy jednakowo jesteśmy beneficjentami przemian, jakie od 27 lat wdrażamy ? Oczywiście, że nie.

Decydując się na zmianę ustroju z gospodarki centralnie planowanej na kapitalistyczną weszliśmy na teren nam kulturowo nieznany. Społeczna  terapia szokowa, jaką zafundowali nam Leszek Balcerowcz i Jeffrey Sachs, jak każda tego typu operacja, była obarczona ryzykiem wykluczenia, nierówności i negatywnej stratyfikacji społecznej. Bez porównawczego wzorca modelu społeczno-gospodarczego,  na jakim można byłoby się wzorować, wektorem polskich aspiracji i dążeń trafnie uczyniono kierunek zachodniej Europy opartej na wolności gospodarczej i konkurencyjności oraz ograniczenie zasadniczego wpływu administracji publicznej na prowadzenie tzw. biznesu. Polska, wchodząc za rządów Premiera Mazowieckiego na nowe tory swojej drogi, musiała, niczym 80 lat wcześniej II Rzeczpospolita po okresie zaborów, zmagać się z wieloma trudnościami o zróżnicowanym charakterze. Konsekwencje ówczesnych decyzji były tak doraźne, jak i długofalowe. O wiele łatwiej dokonywać oceny krytycznej po latach, niż w chwili, gdy założenia planu Balcerowicza były wdrażane.  Niemniej jednak deindustrializacja polskiej gospodarki, likwidacja wielu zakładów pracy, w tym gospodarstw rolnych, przyczyniły się do budowy klasy wykluczonej, czy też społeczeństwa, które postawione zostało w sytuacji braku perspektyw i troski państwa o swoje bezpieczeństwo.  Niezadowolenie i  kontestacja  twardych ( bezwzględnych ) zasad nowej rzeczywistości przejawiały się w wielu protestach, a przede wszystkim przy okazji wyborów tak prezydenckich ( 1990 r. ), jak i parlamentarnych roku 1993, które były odpowiedzią na zły, zdaniem części społeczeństwa, sposób realizacji obranego kursu.

Pozytywnym efektem  uporu ekip gospodarczych pierwszych rządów III RP Mazowieckiego i Bieleckiego było wypracowanie zasad  umożliwiających modernizację  gospodarki i rozpoczęcie procesów harmonizacyjnych ze standardami unijnymi. Oczywiście i tu, w dalszym czasie, popełniono sporo błędów, jak chociażby przy procesach prywatyzacyjnych, nierzadko skutkujących wyprzedażą majątku polskich przedsiębiorstw poniżej ich wartości i potencjału.  Ocena dokonań 27 lecia jest niewątpliwie pozytywna. Zrobiliśmy sporo, niestety niekiedy zbyt wysokim kosztem społecznym. Zapewne zrobiliśmy więcej, niż można było się jeszcze 4 czerwca 1989 r spodziewać. Niestety zrobiliśmy za mało, aby stać się państwem innowacyjnym bądź przemysłowo silnym. Obecnie jesteśmy państwem opartym  w dużej mierze na sektorze usług z niewielkim wpływem przemysłu na ogólną kondycję gospodarki. Mamy wiele niewykorzystanego potencjału u przedsiębiorców, którzy mogliby zaistnieć w świadomości europejskiej z jeszcze większym skutkiem, niż takie firmy jak Pesa, Atlas, Oknoplast, czy LPP. Niestety, jesteśmy państwem o statusie europejskiej montowni, które dostarcza zachodnim inwestorom dobrze wykwalifikowaną, ale tanią siłę roboczą.

Kluczem do „Dobrej zmiany ” jest ogłoszony ostatnio 5-fliarowy plan rozwoju Ministra Mateusza Morawieckiego.

  • reindustrializacja (wspieranie istniejących i rozwijanie nowych przewag konkurencyjnych i specjalizacji polskiej gospodarki),
  • rozwój innowacyjnych firm (budowa przyjaznego otoczenia dla firm i systemu wsparcia innowacji),
  • kapitał dla rozwoju (więcej inwestycji i budowanie  oszczędności Polaków )
  • ekspansja zagraniczna (wsparcie eksportu i inwestycji zagranicznych polskich firm, reforma dyplomacji ekonomicznej, promowanie polskich marek),
  • rozwój społeczny i regionalny (m.in. reforma szkolnictwa zawodowego, włączenie obszarów wiejskich i małych miast w procesy rozwojowe).

Jest nim również, w zamyśle rządu PiS, realizacja sztandarowych obietnic wyborczych – programu 500 plus, a także obniżenia wieku emerytalnego. „W efekcie wdrożenia planu polska gospodarka wydostanie się z pięciu pułapek rozwojowych: pułapki średniego dochodu, pułapki braku równowagi pomiędzy kapitałem zagranicznym i krajowym zaangażowanym w gospodarkę, pułapki przeciętnego produktu, pułapki demograficznej oraz pułapki słabości instytucji” – tłumaczy Minister Rozwoju.

Z oceną planu trzeba się wstrzymać do przełomu 2017/2018. Abstrahując od tego skąd wziąć ten mityczny bilion złotych. Już teraz  widać jakie niesie on  ze sobą zagrożenie dla usztywnienia budżetu państwa i pogłębiania długu publicznego… o sytuacji polskich sklepikarzy w związku z dyletanctwem legislacyjnym nie wspominając.

II Polska histeria historyczna.

Marzeniem Prezesa ( Naczelnika Państwa )  jest stworzenie, na wzór władzy ludowej, nowego prawdziwego Polaka właściwego sortu. Polak ten ma w sposób kompetentny ( czytaj: właściwy ) rozumieć system wartości oraz swoich powinności. Aby cele te osiągnąć, trzeba jednak uprzednio nauczyć „Polaka” jedynej słusznej wersji historii. Skuteczną metodą lepienia tej nowej gliny jest polityka historyczna, która nie sięga czasów nazbyt minionych ( X- XIX w. ),  tylko koncentruje się na wieku XX, a zwłaszcza na historii po 1945 roku.  Należy jednak zacząć od Piłsudskiego, który jest wzorcem dla Prezesa. Tutaj szczególnie instrumentalnie wykorzystywany jest ” zamach majowy ” i konstytucja kwietniowa z 1935 r.  Kaczyński chce uzmysłowić nowym Polakom jak wielką wagę należy przywiązywać do bezkompromisowości  w dążeniu do skuteczności Państwa, które czasami wymaga rozwiązań ekstraordynaryjnych. Zbrojna pacyfikacja, racjonalizowana  potrzebą normalizacji stosunków politycznych i udrożnienia wydolności systemu władzy, to przecież nic innego, jak nałożenie kalki  maja 1926  na przełom 2015/2016 roku, kiedy to, choć nie użyto wojska, ofiarami stały się Trybunał Konstytucyjny oraz media publiczne. Oczywiście jest jeszcze do wykorzystania zasadniczy sposób zmiany funkcjonowania państwa, czyli uchwalenie nowej Konstytucji , która wprowadzi w Polsce model prezydencki – a tej projekt z 2010 PiS trzyma gotowy w zanadrzu. Działanie na podobieństwo Marszałka (  który w późniejszym okresie po 1930 r. nie sprawował ważnych urzędów ) widać u Prezesa PiS również w sprawowanej od listopada ub.r. funkcji państwowej szeregowego Posła. Kaczyński, wzorem Piłsudskiego, chce realizować zadania głównego rozgrywającego. Stąd potrzebni są mu wiernie oddani i bezapelacyjnie posłuszni Prezydent, Premier i Marszałek Sejmu.

Mit zdradzonej podczas II wojny światowej  Polski najpierw Paktem Ribbentrop-Mołotow, a następnie niewywiązaniem się Anglii i Francji ze zobowiązań,  to kolejny element tym razem narracji budującej obraz Polski jako ofiary zdradzonej o świcie.  Najważniejszy element to jednak mitologizacja  Powstania Warszawskiego i wpojenie młodemu pokoleniu, że  racje moralno-etyczne były dla pokolenia tzw. kolumbów jednoznaczne i niepodważalne.  To one poprowadziły ich do heroizmu 63 dni obrony Warszawy.  To na tym polegać ma istota patriotyzmu Nowego Polaka. Nieznoszący sprzeciwu i intelektualnych kalkulacji bezwarunkowy akt obrony ojczyzny to najwyższa wartość. Ważniejsza niż setki tysięcy istnień ludzkich, czy mało znaczący element dziedzictwa kultury w postaci zachowania architektury miasta dla przyszłych pokoleń. Polak musi się bić, nieważne czy ma szanse, czy nie. To jest miarą Patriotyzmu !!! Inne rozwiązania nie wchodzą w grę.

I w końcu najważniejszy dla kształtowania się sposobu myślenia o PAŃSTWIE I PRAWIE Naczelnika Państwa okres PRL w którym Prezes studiował i doktoryzował się na Wydziale Prawa i Administracji UW pod opieką prof. Stanisława Ehrlicha. Nowy obywatel musi wiedzieć, że PRL była jednoznacznie złym, niepolskim państwem, którego wszelki dorobek należy potępiać.  Od teatru i kinematografii po dorobek nauk ścisłych, który był udziałem skompromitowanych ludzi o agenturalnej przeszłości, bądź jednoznacznie antypolskiej optyki prezentowania rzeczywistości. Marzec 1968 roku to przede wszystkim wybryki zblazowanej młodzieży o partyjnym rodowodzie, bądź ludzi sprzyjających dotąd partii jak Karol Modzelewski, Jacek Kuroń czy Adam Michnik. Jedyną wartościową organizacją, wartą historycznej promocji, jest Komitet Obrony Robotników w którym oczywiście działał Jarosław Kaczyński. No i lata 1980-1983 w narracji PiS:  z jednej strony spisek agenta Bolka Lecha Wałęsy, którego do Stoczni im. Lenina przywieziono SB-cką motorówką i który niezasłużenie zebrał cały splendor zwycięstwa strajku Solidarności; następnie największa zbrodnia komunistyczna, a może nawet genocyd, czyli stan wojenny ogłoszony przez zdrajcę narodu, radzieckiego namiestnika gen. Wojciecha Jaruzelskiego i internowanie Lecha Kaczyńskiego, jedynego bohatera tamtych dni. Czego finałem było załatwienie przez komunistów Nobla dla Lecha Wałęsy w podzięce za wzorcowe wykonanie zadania kapowania w ramach kryptonimu operacyjnego TW Bolek.

Osobna kategorią  historii PRL stanowi zdrada Magdalenki i czerwony Okrągły Stoliczek w którym Solidarność i Lech Wałęsa w roku 1989 zdradzili ideały i dogadali się z komunistami co do sposobu przejęcia władzy i podziału państwowego tortu, na którym mogli się oni uwłaszczyć z zachowaniem prerogatyw i przywilejów w nowej, III RP. Wydarzenia z 4 czerwca 1989 i wybory prezydenckie 1990 dopełniły tylko  obrazu marionetkowego państwa, będącego kondominium zbudowanym na kłamstwie, obłudzie i spisku za przyzwoleniem i błogosławieństwem Kremla.

Prawdziwy Polak musi wiedzieć, że tylko dekomunizacja i ostateczne, krwawe rozwiązanie ( bez sądu ) wobec aparatu władzy i represji PRL byłoby słuszne – tak kończyły się prawdziwe rewolucje i przewroty.  Brak symboliki rewolucyjnej w postaci wieszania, linczów i pozbawiana praw członków rodzin to jest ten deficyt kapitału symbolicznego, który dyskwalifikuje przełom 1989/1990 jako pokojowego przejęcia władzy i budowy nowej Polski. Ta Polska to republika okrągłostołowa. Według obowiązującej nauki historii narodowej – państwo ufundowane na grubej kresce, splocie kłamstwa i mariażu zdrajców Solidarności z post-PRLowskimi elitami. Sprawa Wałęsy to przykład delegalizacji legendy. A legendy są dobre, jeżeli są nasze… Stąd narracja o jednoznacznym  bohaterstwie i patriotyzmie nowych idoli, czyli żołnierzy wyklętych. Symbolika ma nad Wisłą szczególne znaczenie.

III Naród Wybrany.

Koncepcja „Polski – Winkelrieda narodów!”, jest, według PiS, nadal aktualna.  Mesjanizm Słowackiego podważał znaczenie cierpienia i biernej męki jako najwyższej wartości etycznej. Wskazywał jednocześnie sens czynnej walki ze złem historycznym. Najpierw Komisja Wenecka, a ostatnio amerykańscy kongresmeni, mają czelność podważać polski status quo dążeń do zaprowadzenia nad Wisłą normalności. To nowa władza z ministrem Waszczykowskim na czele  wie najlepiej jak powinna wyglądać Europa. Ona nie może być lewacka, multikulturowa, a już z pewnością nie może wyznawać ideologii gender i praw człowieka. Dla prawdziwego polskiego rządu  Unia to samo zło, ze standardami,konwergencją oraz dyktatem wyzbywania się polskości, tożsamości narodowej i naszej moralności w imię brukselskiej poprawności politycznej i federacyjnych zakusów. To w imię interesu narodowego nasz export z Rosją to 2,9 % ,  z Niemcami ok 30%. Dlatego  za strategicznego partnera obieramy sobie  Wielką Brytanię ( ok 7 % ). Naczelnik Państwa wciąż wzoruje się na Orbanie, który skutecznie potrafi zastraszyć i spacyfikować Unię. Stąd bliska jest  nam koncepcja międzymorza i Wyszehradu. Minister Macierewicz naraża Polskę na ataki terrorystyczne, informując o konieczności słania polskiego wojska na wojnę z ISIS.  Quo vadis Polsko ? Kaczyński najchętniej chciałby wyjść ze wszystkich organizacji międzynarodowych, które blokują prawdziwie dobrą Polską zmianę. Wyjść z Unii , Rady Europy, ewentualnie pozostać w NATO.  Wówczas dobra zmiana mogłaby rozwinąć skrzydła. Zdjąć  kagańce standardów emisji C02, zrezygnować z kontyngentu uchodźców i przywrócić karę śmierci. Totalna izolacja to gwarancja braku ingerencji czynników zewnętrznych w projekt nowej, lepszej Polski. Prezydent RP z Ministrem Spraw Zagranicznych skutecznie  kompromitują nas mówiąc o byłym Prezydencie i liderze najbardziej rozpoznawalnego polskiego ruchu społecznego „Solidarność” jako o zdrajcy i kapusiu.

Szkoda Polski dla 4 lat chleba i igrzysk. Potrzebujemy innowacji i modernizacji. Polski nie stać na takie rządy.

Czytaj również